" Im so dumb,have no idea how i get home"(jestem tak nawalony/ona,nie mam pojęcia jak znalazłam się w domu)-świetnie opisuje zeszło roczne imprezy z Paszteciakiem-Izą.
Szukaj na tym blogu
sobota, 18 lutego 2012
Let's Party/
Miałam kończyć tamten text ale chuj z tym....na lekcję się spóżniłam(po tamtym poście) a jak się domyślacie byłam zbyt leniwa,żeby wstać i dopisać..nie było chęci..czułam sięchujowo,.bo w sumie poszłam oglądać jeszcze tv..i w rezultacie spałam jakieś 2 godziny...oczywiście pierdoląc przy tym historię..na którą nie poszłam i spóźniając się na Matmę(sorry)...Dziiiś Official Magda Party...przy czym nie mamy miejscówki..może zapierdolę matce klucze od naszego drugiego mieszkania....które jest na Ku Słońcu...moglibyśmy tam spać..w tym,że gdyby matka się dowiedziała to zapierdoliła by mnie.Cały problem nie polega już na ewentualności zbicia czegoś..chuj rzeczy w jedno miejsce..i Let's Party. Nie chodzi nawet o dojazd...tylko o te pierdolone klucze,które trzyma w torebce...O_o w końcu to jej torebka..ponadto klucze są z takim czerwonym czymś,które doskonale widać w torebce. Zgadując,że zagląda tam ze 20 razy dziennie to praktycznie pewność,że się skapnie. Oczywiście istnieje inny sposób...zapytanie w prost czy da mi te pierdolone klucze,przekreślający sposób pierwszy i co jest prawie oczywiste kończący się odmową.Damn. Trza kupić jakiś alko..ja oczywiście robie za PeaceKeeper'a..będę wszystkich pilnować a w szczególności Magdy i Olki..i pewnie Anity..która ma niezłe schizy,stany lękowe i poczucia winy po alko...reszta chyba da radę a jeśli nie To won..i chuj. Nie wiem czy ma sens zgrywanie muzyki skoro nie mamy miejscówki...przejebałam hajs na maryśke..(co nie oznacza,że reszta będzie jarać-bez żadnych wniosków mi tutaj).Ponadto stwierdziliśmy a bynajmniej główni organizatorzy czyli ja Radek i Magda ,że kupujemy piwo i whiskey..bez żadnej wódy i tym podobnych. Mniemam ,że spędzimy to z kulturwą.Kupie se ze 4 piwa na cały wieczór,co by się go przyjemniej spędzało. And That's it. Jeśli będę mieć ochotę to to opiszę po fakcie..aczkolwiek nie jestem pewna..chociaż wiem,że co poniektórzy na to czekają (; >) ..cóż i na tym chyba zakończę...Torebka samotnie leży...puki co się namyślam....chyba i tak nic nie pogorszy naszych relacji. Hah. Słysząc o urodzinach Magdy kupiła mi Multi test n 6 dragów:morfe,haszysz,maryśkę,amfe,kokainę i coś jeszcze ale nie był to Kwas....Tak więc Ćpania na 100% nie będzie,bo było by przejebane..chociaż z drugiej strony pewnie by nie zauważyła, hah.
" Im so dumb,have no idea how i get home"(jestem tak nawalony/ona,nie mam pojęcia jak znalazłam się w domu)-świetnie opisuje zeszło roczne imprezy z Paszteciakiem-Izą.
" Im so dumb,have no idea how i get home"(jestem tak nawalony/ona,nie mam pojęcia jak znalazłam się w domu)-świetnie opisuje zeszło roczne imprezy z Paszteciakiem-Izą.
wtorek, 14 lutego 2012
Back to shape=Było warto?
Jest 1 w nocy a ja siedze na kompie...mylam foke...bo odnoszę wrażenie ,że jest jebanym brudasem..i odczulam potrzebę,..O 23..cóż...Oczywiście całą mnie zmoczyła..jak i podłogę...O_o...ale posprzątałam..i jest Aiiight,,,Cała się trzęsła..więc owinełam ją grubym ręcznikiem i schowałam pod kołdrę przy czym trochę oduszając(bezskutecznie..kołdra jak i prześcieradło są mokre) mhym..w domu na razie spokój...wczoraj patola...Wojtuś jak zwykle najebany..nie wiem o co kurwa chodziło ale jak nazwał matke szmatą,to aż mną targneło..ale jakoś saaaama sobie poradziła.Uznałam,że to"ich" sprawy..pomimo,że to kurwa słychać. One more and Reaguję-ale do drugiego razu nie doszło chociaż poleciały inne bluzgi po tym jak matka kazała mu jutro(czyli dziś) się wyprowadzić i powiedziała,że bierze rozwód..Yhym...akurat...Dziś znów udawała ,że jest Okay i nawet napiła się z nimtaniego szczyna czyli"Cytrynówki" ,która smakuje jak tanie pastylki na kaszel..lub teraflu...nieżle po niej jebie...przypominam pamiętną popijawe kiedy to narobiłam na wycieraczkę zakonnicom..(O_o) Tsa Jebać Katolików..Ale wracając wkurwia mnie matka...sama se robi problemy...niby ją rozumiem..jeden rozwód..trójka niekoniecznie pomocnych,grzecznych,normalnych dzieci...nie chce być sama..ale jaki to ma sens?-ŻADNEGO. Oczywiście moje liczne protesty..próba wpojenia tego zakończyła się niepowodzeniem...Zgaduję ,że jest po prostu taka głupia..Wiem wiem..to źle mówić tak o matce..ale that's da True. Nie będę pierdolić jak to ją kocham.jakim to jest dla mnie kurwa autorytetem..jaki to powinnam brać z niej przykład...bo zrobiłabym poważny błąd. Kocham ją jak Matkę..bo dała mi życie,nie kocham jej jak przyjaciółkę ,bo nią nie jest,Nie kocham jej jako mój wzór,bo nim nie jest.Nie kocham jej nawet za jej charakter...jest między nami tyle różnic...Jest z tych co ZAWSZE mają racje..chociaż przeważnie tak nie jest. Wciąż męczy mnie sumienie.,.dobija myśl o Sandrze..bo w końcu...to było czyjeś dziecko...Nie twierdze,że to wina jej matki...,że to nasza wina...czyjaś wina..Bo wszyscy mamy w tym współudział. Skłamałam mówiąc,że niczego nie żałuje..żałuje tych pierdolonych tygodniu decydujących o jej zdrowiu..o tym pierdolonym szpitalu...żałuje ,że wtedy nie poszłam z nimi ćpać...żałuje,że nie umiem im kurwa pomóc..a przedewszystkim żałuje tego pierdolonego dnia i ,że w piątek(17 Lutego) Sandra kończyłaby 17 lat..wielokrotnie przebywając z nimi przerabialiśmy tematy urodzin...Czyli Non stop Chlanie ćpanie i tego typu głupstwa...Rok 2012 miałbyc zajebisty..Sylwester z nimi odpadał Sandra I Magda polazły do jakichś koleżanek z ex klasy Dawid jechał do ojca..a o reszcie mnie niedoinformowali. Tak więc świętować,tzn chlać i ćpać mieliśmy już od stycznia. Potem Cykl Urodzinowy Sandra...potem Michal(24 Marca)...Magda(26 Marca) Jaa(8 Maja) Potem Mareczek( w sierpniu jakoś) i Na końcu Dawid bo dopiero w Listopadzie..nie pamiętam którego..Mieliśmy Nawet kołować Boską Szałwie..I inne specyfiki...Wracając do"żałuje" zastnawiający był dla mnie fakt piątku...nie jestem pewna czy do zatrucia nie doszło w piątek..aczkolwiek jest to wielce..jak i prawie pewne,gdyż większość imprez to piątki(tych grubszych) bądz soboty...Telefon o szpitalu też odebrałam w piątek...zgon..w piątek...uspokoaja mnie fakt zbieżności a raczej już nie zbieżności o Pogrzebie..który był w środę...W piątek są jej urodziny...hyh..może się przełamie?pójde tam?w sumie nie mam ochoty..zwłaszcza samej...chociaż i tak nikt nie zroumie tego...Anita mnie nie rozumie..Mati mnie nie rozumie..Cały świat mnie nie rozumie.-Może to od tych Antydepresantów..może od zioła..może od Deksa...nie wiem....Pierdole to ..pójde...będę tam stać jak samotny jeżdziec...i Chuj..muszę się tylko skontaktować z kimś z Majowego..co by mi uzmysłowił miejsce...Yhh...Focz ani drgneła..wciąż mam pełno energii...niby ciut refleksji..ale wciąż energii...nie jest mi smutno..w sumie to chyba obojętność?mam wrażenie,że po Sandrze nic mnie już nie ruszy...w tej historii dostrzegam coś z siebie...Nie miała ojca(w sensie rozwodu) nie dogadywała się z matką..kilka chorych akcji dających do myślenia..jazda bez trzymanki...i chęć tej jebanej fazy...Fazy za najwyższą cene...Now tell me
Było warto?.....
Czy ja wiem...wciąż nurtuje mnie reszta..nie znałam jej tak dobrze..a pomimo to to ostro przeżyłam totalny wstrząs..jakby chlust lodowatej wody...A jak oni się czują?wiem wiem..powinnam dać se spokój..ludzie bez perspektyw..znam te gadkę..bo tak kurwa jest...nawet nie wiem kogo obwiniać,,dzieciaki zagubione w świecie..żyją dla fazy...eksperymentują...giną..w imie czego?w imie głupoty kurwa..udowadniając nam tym samym,że legalizacja to jebany błąd...chociaż z drugiej strony jeśli chcesz się ućpać to i tak się ućpasz...Największy paradoks to to,że więcej trza się namęczyć w moim wieku ,żeby kupić wódę niż paczke aco...i mniej wydać..wkurwia mnie ten aspekt...nie chce recept...nie chce ograniczeń..chce powstrzymania tego debilstwa...wszystko jest dla ludzi..ale dla ludzi tych ogarniętych...Sandra widać nie była na tyle ogarnięta co by skminić,że to nie kwas w amfie kopie...a wystarczyło kurwa poczytać...popytać zanim zrobi się coś głupiego...Niby już po,..a skutki wciąż odczuwalne
Jebać refleksję powracamy do Ironii I Czarnego Humoru
Tęskniliście? Wiem,że tak ; ]
Eeey
Lubię noce i dnie gdy wszystko jest kolorowe
Blaski słońca letni wiatr i świeżości powiew
letnią pogode niesiony przez wiatr zapAch mórz
Piękno kwiatostanu gdy sprzedałam duszę diabłu
uważnie przeczytałam nadruk,prawie u kresu drogi
wytworzony przez grozę,piekielnie szum głęboki
nie mogę chodzić,nogi ciężkie- to nie mój świat
wszechobecna czerwień,dzieląca się na tysiąc barw
wiem to barwa zła,to jedna z wad uwiklana w marzenia senne
nie mogę się odezwać,bo zaburzę czasoprzestrzeń
sny bywają piękne?spoglądam na biały sufit w sypialni
nie gustuje w bieli,bo mam ochotę na afterparty
czerwień utraciła swoje barwy {.....]- Skończe rano idę spac jest już za 7 3-cia.
Było warto?.....
Czy ja wiem...wciąż nurtuje mnie reszta..nie znałam jej tak dobrze..a pomimo to to ostro przeżyłam totalny wstrząs..jakby chlust lodowatej wody...A jak oni się czują?wiem wiem..powinnam dać se spokój..ludzie bez perspektyw..znam te gadkę..bo tak kurwa jest...nawet nie wiem kogo obwiniać,,dzieciaki zagubione w świecie..żyją dla fazy...eksperymentują...giną..w imie czego?w imie głupoty kurwa..udowadniając nam tym samym,że legalizacja to jebany błąd...chociaż z drugiej strony jeśli chcesz się ućpać to i tak się ućpasz...Największy paradoks to to,że więcej trza się namęczyć w moim wieku ,żeby kupić wódę niż paczke aco...i mniej wydać..wkurwia mnie ten aspekt...nie chce recept...nie chce ograniczeń..chce powstrzymania tego debilstwa...wszystko jest dla ludzi..ale dla ludzi tych ogarniętych...Sandra widać nie była na tyle ogarnięta co by skminić,że to nie kwas w amfie kopie...a wystarczyło kurwa poczytać...popytać zanim zrobi się coś głupiego...Niby już po,..a skutki wciąż odczuwalne
Jebać refleksję powracamy do Ironii I Czarnego Humoru
Tęskniliście? Wiem,że tak ; ]
Eeey
Lubię noce i dnie gdy wszystko jest kolorowe
Blaski słońca letni wiatr i świeżości powiew
letnią pogode niesiony przez wiatr zapAch mórz
Piękno kwiatostanu gdy sprzedałam duszę diabłu
uważnie przeczytałam nadruk,prawie u kresu drogi
wytworzony przez grozę,piekielnie szum głęboki
nie mogę chodzić,nogi ciężkie- to nie mój świat
wszechobecna czerwień,dzieląca się na tysiąc barw
wiem to barwa zła,to jedna z wad uwiklana w marzenia senne
nie mogę się odezwać,bo zaburzę czasoprzestrzeń
sny bywają piękne?spoglądam na biały sufit w sypialni
nie gustuje w bieli,bo mam ochotę na afterparty
czerwień utraciła swoje barwy {.....]- Skończe rano idę spac jest już za 7 3-cia.
niedziela, 12 lutego 2012
Fuck it
wciąż mam mętlik w głowie...wahania nastrojów...sny są jakieś dziwne..sniło mi się ,że byłam w kaskadzie,że wciskali mi Jeansy...z foli..aliuminiowej..O_o..,że renatka molestowała mnie w przymierzalni..że moja Mama ostatecznie zakumplowała się z Biologiczką-hahaha. UnReal. Cóż pierwszy Etap z Bio się już odbył..haha 1 lutego..w sumie to mi to wisi...nie wiedziałam kiedy to będzie a bio nic nie mówiła,ani ,że mam się przygotować i wgl nie podała daty. So Fuck it. Przynajmniej nie muszę zakuwać. Przejabałam wczoraj na necie w fonie 50 zł za 10 min Facebook'a O_o..Lovely isn't it?Matka mnie zabije..ale chuj mam plan kupie kolejną kartę podbierając jej drobne sumki na rzekome"wydatki" typu bilety czy też batoniki czy chociażby puszkę coli ; D...poza wydatkiem 50 zł muszę oddać Izce 30 zł za ćpanie,Olce 10 I Raaaadkowi trochę. Ey ogólnie nie jest żle..poza tym,że wiszę wciąż mamie 400 zł...; xx ale to tak na marginesie ..piszę drugą zwrotke do złego alfonsa...bo wkurwił mnie ten typ. więc dziś lub prawdopodobniej jutro to wstawie w całości...
sobota, 11 lutego 2012
Im Back=Zly Alfons= Samiec Alfa diss
Z dedykacją dla moich suczek ; D haha. Poprawil mi się humor po dissie niejakiego "SAMCA ALFA"
Ey Mam czterdzieści dziewięc dziwek a ty zrób Face lifting
będę miec pięćdziesiąt Ey dziwko mów mi "Fifty"
nie zmienie się nigdy lap moj styl masz tu Grand-Alfonsa
twój budzet pozwala aby jedną z moich suk powąchać
zresztą jebnąłbyś gdyby tylko dotknela twojego rozporka
już wiem dlaczego sluchasz "30 seconds To orgazm"
ale z ciebie przystojniak,najbardziej chlopców podniecasz
Zawsze flirtujesz z Elton Johnem na bankietach
Ey wyluzuj dzieciak dissując mnie w stopy sobie strzelasz
jesteś gangsta?a bejsbola trzymales chyba tylko w San andreas
Ey zapraszam na melanż, Bounce dziwko nie ucz mnie jak sie wozić
bo gdy ja sie woże ty stoisz a ja zahaczam uszami o chodnik
więc dziwko odbij tu ja jestem drapieżnikiem a to nierówna walka
nasz pojedynek to jak finish i pierdolony falstart
Ey samcze Alfa,lepiej przyjdz z reszta swego stada
wymarly gatunek,bedziecie robic za podkowy na naszych zderzakach
Ey Mam czterdzieści dziewięc dziwek a ty zrób Face lifting
będę miec pięćdziesiąt Ey dziwko mów mi "Fifty"
nie zmienie się nigdy lap moj styl masz tu Grand-Alfonsa
twój budzet pozwala aby jedną z moich suk powąchać
zresztą jebnąłbyś gdyby tylko dotknela twojego rozporka
już wiem dlaczego sluchasz "30 seconds To orgazm"
ale z ciebie przystojniak,najbardziej chlopców podniecasz
Zawsze flirtujesz z Elton Johnem na bankietach
Ey wyluzuj dzieciak dissując mnie w stopy sobie strzelasz
jesteś gangsta?a bejsbola trzymales chyba tylko w San andreas
Ey zapraszam na melanż, Bounce dziwko nie ucz mnie jak sie wozić
bo gdy ja sie woże ty stoisz a ja zahaczam uszami o chodnik
więc dziwko odbij tu ja jestem drapieżnikiem a to nierówna walka
nasz pojedynek to jak finish i pierdolony falstart
Ey samcze Alfa,lepiej przyjdz z reszta swego stada
wymarly gatunek,bedziecie robic za podkowy na naszych zderzakach
Marsz Robotów Ft Askari(unfinieshed)
Askari
Budzik dzwoni, pije kawę, idę się ogarnąć
Patrzę za okno i wiem już, że nie warto
Stos pustych alkoholi leży z metr za mną
Wszystko w monotonii, nie pomalujesz tego farbą
Bezdomni na ulicach, multum zaraz i wąglik
Nie znajdziesz tu odskoczni, chyba że w używkach
Bo tu jeden pech i bańka marzeń pryska
Nie istnieje tu policja, tylko coś co się tak nazywa
Bo jak nazwać kogoś kto pałuje za publiczne picie piwa?
Kolejne fale zimna, to jak wycieczka do psychiatryka
Czas leci, ból nie znika, obdrapane, szare ściany
Zakażenie, ból, podrdzewiałe kajdany
Kłute rany zadane dziecku przez własnego ojca
Wodorowa bomba, wszystko przez pieniądze
Rządzą one i zawsze mogą wywołać wojne
maszeruje jak reszta raz po raz regulując spierdolony obraz
mam pieprzony dylemat,ranić czy klamać dla wlasnego dobra?
Oparty na wielkich mądrościach -spoleczny mechanizm,
codzień okazuje się falszem a my tylko bezużytecznymi robotami
czekamy na zmiany,to nierealne w świecie w którym każdy klamie
przydaloby się coś zmienić-wszyscy wiedzą o tym doskonale
lecz milczą -zapada zamęt bicia serc jakby wyjące alarmy
to chore żyjemy z nowotworem w głębokim morzu nieprawdy.
na dnie tej hierarchi, walczy o przetrwanie szczerość
z góry przegrana walka przeciwnikiem jest pieniądz
bo przecież z pustą kieszenią,to jak walka z wiatrakami
dlatego ludzie sie boją,przez co jesteśmy niewidzialni
jak masz pierdolić to zamilcz,w oczach przejmująca pustka
próbujesz zwolnić,lecz mechanizm nie potrafi ustać
na wierzch wyplywają paskudztwa,każde napędza kolejne
zadają cios w serce,ostra stal rozrywa resztę Epatii doszczętnie
Dojdzie jeszcze ref= Unfinieshed
Budzik dzwoni, pije kawę, idę się ogarnąć
Patrzę za okno i wiem już, że nie warto
Stos pustych alkoholi leży z metr za mną
Wszystko w monotonii, nie pomalujesz tego farbą
Bezdomni na ulicach, multum zaraz i wąglik
Nie znajdziesz tu odskoczni, chyba że w używkach
Bo tu jeden pech i bańka marzeń pryska
Nie istnieje tu policja, tylko coś co się tak nazywa
Bo jak nazwać kogoś kto pałuje za publiczne picie piwa?
Kolejne fale zimna, to jak wycieczka do psychiatryka
Czas leci, ból nie znika, obdrapane, szare ściany
Zakażenie, ból, podrdzewiałe kajdany
Kłute rany zadane dziecku przez własnego ojca
Wodorowa bomba, wszystko przez pieniądze
Rządzą one i zawsze mogą wywołać wojne
maszeruje jak reszta raz po raz regulując spierdolony obraz
mam pieprzony dylemat,ranić czy klamać dla wlasnego dobra?
Oparty na wielkich mądrościach -spoleczny mechanizm,
codzień okazuje się falszem a my tylko bezużytecznymi robotami
czekamy na zmiany,to nierealne w świecie w którym każdy klamie
przydaloby się coś zmienić-wszyscy wiedzą o tym doskonale
lecz milczą -zapada zamęt bicia serc jakby wyjące alarmy
to chore żyjemy z nowotworem w głębokim morzu nieprawdy.
na dnie tej hierarchi, walczy o przetrwanie szczerość
z góry przegrana walka przeciwnikiem jest pieniądz
bo przecież z pustą kieszenią,to jak walka z wiatrakami
dlatego ludzie sie boją,przez co jesteśmy niewidzialni
jak masz pierdolić to zamilcz,w oczach przejmująca pustka
próbujesz zwolnić,lecz mechanizm nie potrafi ustać
na wierzch wyplywają paskudztwa,każde napędza kolejne
zadają cios w serce,ostra stal rozrywa resztę Epatii doszczętnie
Dojdzie jeszcze ref= Unfinieshed
....
Jak sie czuje? Hyh..jesli powiem,ze zle to was oklamie..jesli powiem ,ze dobrze oklamie samą siebie..Powoli wracam do "zywych" Pierdole zapewnienia...bo to nigdy nie wychodzi...nie obiecuje,ze nie bede cpac..chlac...zamiast tego zastopie slowa "obiecuje' i "nie bede"slowami Nie chce...Nie to ,ze nie lubie Deksa(Dxm) nie to,ze nie Lubie juz Whiskey czy wódy..nie to ze sie Kurwa nawracam. Wczorajszego Udanego wieczoru opierdalajac 0,7 na 5 osob po 2-gim w proporcjach 1/4 lub nawet 1/8 na reszte soku po prostu przestalo mnie bawic...ujebanie sie w trupa lub doprowadzanie do stanu w ktorym ledwo co sie idzie lub do tego w ktorym urywa sie film jakoś do mnie nie przemawia. Być może pierwszy raz wczoraj Bylam trzeżwa i poczulam"magię?" alko. To tez podwyzszony nastroj,zżycie z ludzmi- bo przeciez tak powinno się go używać. Co do Dexa...W sumie 2 plateu już mnie nie jara...Jak ćpać to dla doznań typu haluny i oderwanie od real'a..aczkolwiek nie kosztem pozniejszych konsekwencji wynikających z rozpoznaniem przez Matkę...Nie dogaduję się z nią(wciąż) być może istnieje między nami jakaś nić porozumienia,,ale wśród tysiąca wyrzutów i problemów trudno o porozumienie..W sumie? W sumie to mam to w dupie. Nie lubie jej,,,ale cóż jest moją matką..czasem jest dobrze..ale zawsze któreś z nas spierdoli...Nie potrafi ze mną rozmawiać niby to ja uciekam w alko? w dragi? po prostu lubię to jazde..może jest w tej ucieczce coś..może sama się nie znam?cokolwiek...wczoraj minal tydzień...wciąż to do mnie nie dotarlo..na lekcjach mam jakieś Flashback'i...tą jebaną linie przed oczami i poczucie ,że moglam coś zrobić...Ogolnie czuje sie jakbym wracala z bitwy..przegranej bitwy rzecz jasna...bo jakby się nad tym zastanowić to tak bylo...walka o szpital..a potem zamiast Happy-endu gorzki final...Może tak mialobyc?nie mam pojęcia..ale wkurwia mnie ten aspekt...chyba wypadam z fomy..w sumie to nie mam ochoty nawet pisać..uczyć się...Mam problemy z netem....Kilka 16 do napisania za sprawą RD. Nie chce dać ludziom gówna...wypocim napisanych w 10 minut. Jak tworzyć to coś dobrego..z przekazem..z pierdolnęciem..coś co daje do myślenia a nie gówno napchane wulgaryzmami...Puki co nie jest okay kurwa...nie wiem czy będzie okay..nic nie planuje..jest jak jest chociaż wiem,ze tak być nie musi...I znów chęci stlumione przez wkurwienie..Zakończe to tak jak jest..pozniej dodam text pod styl tych "psychicznych" na podklad Slonia..bo tak wlasnie ma być ,będzie jak tego chcą choć nie Tańcze jak mi zagra..i Chuj z tym
piątek, 3 lutego 2012
Gone...
nie wiem od czego zacząć? prawie koncxzylam juz posta...gdy ten pierdolony laptop skasowal calosc..wylaczajac sie kurwa..napisalam co mnie gryzie..kurwa napisalam caly przebieg mocząc klawiature..rozmazujac ten pierdolony tusz...ale cóz kurwa zacznę jeszcze raz...od nowa..jakby to sie nie wydarzylo..lub jakby ciągnelo się wieczność...Balansuje między jebanym realem a pierdolonym obledem...Nie jest okay..kurwa nie bedzie okay..Wiem to...Sandra niezyje..kurwa Sandra niezyje..zabolalo..chociaz wciąż nie dotarlo....Co mysmy jej zrobili? Ja? Ty ..on Ona..Oni..Kurwa..to bezsensu....nic juz nie ma sensu? To tez nie ma sensu..ten jebany snieg..ey on tu nie pasowal..nie pasowal do jej usmiechu? do jej przytomnosci..do jej przytomnego spojrzeniu..do nas..do tej sali..To on nie mial sensu...ta pierdolona biel..Byla 20..snieg spokojnie pruszyl..umowilismy się ja Dawid...Zuzka..Michal..i Magda...nawet Magda..brakowalo tylko Mareczka..ktory dostal zoltaczki jak się można domyślic po grzybach...bylam dobrej myśli chociaż wciąż nie wierzylam w cud..kurwa bog? bog nie istnieje...kurwa nic co sensowne nie istnieje..spotykamy się na miejscu...jej stan jak się okazuje nie jest za dorby..z godziny na godzine coraz gorzej..probuje zlatowac..to trudne..udaje się..czytam ulotki...spaceruje...smsuje..jakby to byl normalny dzien..Ey bedzie dobrze..kurwa wyluzuej..siedzimy w ciszy..kazdy czyms się zajal..są nader spokojni...nikt nie chce wpuscic nas do sali...Siedzimy wiec..czekamy..godziny mijają..lęk towarzyszem czasu..kazda sekunda zamienia się w jebaną wieczność...nie umiem wyluzuowac..kurwa mam tyle pytań...zahaczam lekarza pytam co znią otrzymuje tylko wymijające- robimy kolejną dialize
- ale..? jak to? będzie lepiej?
- tego nie wiemy..znika..a ja stoje...stoje jak kolek..pogrążna w czarnych scenariuszach rodem z koszmarów,..bo to wlasciwie jest sen...nie czuje sie jak w realu..rece trzesa sie gorzej niz po tussi...To jebany koszmar...blednę..czuje slabość..dreszcze wlosy się jerzą..Blond pielęgniarka uważnie mi się przygląda siadam...nikt nic nie mówi..Magda siedzi skulona..zdala odemnie..nie dziwie jej sie po ostatniej szamotaninie woli się nie zblizać..ma sluchawki...reszta w zadumie...są naćpani..przegryzam nerwowo suche jak chuj wie co usta..pękają...ból nie ma tu znaczenia..rządzą mną nerwy..umywają kolejne godzinny...czas jest naszym katem...nie potrafie wyluzować wyluzuj kurwa..powtarzam..przez korytarz przewijają się lekarze..dyżurujące pielęgniarki,..zahaczam wszystkich kolejno nie uzyskując odpowiedzi..towarzysze ogladaja sie tylko kolejno..Magda się wylączyla..nerwowo się trzęsie..jest beznadziejnie - Chce jej kurwa pomóc- krzyk przypomina szaleńca..flustracja pomieszana ze strachem chyba udziela się szarpanej przezemnie za bialy fartuch blond pielegniarce. spoglada na mnie..milkne..jej lodowaty wzrok przeszywa mnie.,.jakby wbijając kolec w serce..znow zabolalo- bedzie dobrze-przemyka mi przez mysl...jej wargi nie dregnely..mija kilka sekund wydusza- le nie mozesz..zrobimy wszystko co w naszej mocy..usiadz...- co jej jest? ani drgne...cialo jakby zdretwialo..zamieniam się jakby w pasąg..boje się odpowiedzi jednocześnie nie mogąc jej doczekać...Zastanawia się..glaska mnie po wlosach..jakby tlumaczyla coś malemu dziecku coś cholernie strasznego..czegoś czego nie zrozumie ale coś za czym będzie tęsknić- potrzebuje przeszczepu..powoli zaczynba mi się kręcić w glowie..czuje sie..jak na Deksie....Tym razem to chyba Bad trip...przewijające się postacie mnie już nie śmieszą,lecz przerażają..sadza mnie na krzesle..przez chwile na mnie spoglada..znika..po chwili wraca z dwoma pigulkami na uspokojenie i plastikowym kubeczkiem...lykam je..rece wciaz się trzesa...luuuzuj..luuuzuj..bedzie dobrze..wciaz powtarzam..nie wierzac w swoje obietnice..oklamuje sama siebie..mijają godziny..zbliza się piąta gdy lekarz lekarka i 3 pielegniarki pospiesznie tam wlazly...stoje u progu...znow u progu obledu...zaraz zwariuje...Defiblyrator...po raz pierwszy...bezskutecznie.....Patrze na ekran...jak uchodzi z niej zycie..na sekunde wraca,,by zaraz znow zamienić siię w linie prostą...slysze bicie swojego serca...dzwiek prostej lini..stoje jak zamurowana..czuje cieply oddech Dawida za plecami..przyspieszone bicie swojego serca..ciche ciągniecie nosem Magdy..patrze slepo w ekran po raz 3...po raz ostatni..widzę ostatnie akcje lekarzy..zanim zostaje wyprowadzona...Dawid peka..rozplakuje się jak dzieciak,,za nim reszta..i po moim policzku splywa lza...kurwa to jakis jebany film..mam nadzieje sie wybudzic..lza skapuje na podloge..Znow się nie udalo...walka?moze trzeba bylo walczyc..uprowadzić ją..przytulamy się..zostaje przycisnieta do magdy..Dawid do mnie..Zuzka do Magdy plecow..a michl do Dawida..stoimy tam i rozplakujemy się jak dzieciak ktoremu zabralo się zabawki...nikt nie może się uspokoić,,,czuje się jak w jakiejś agonii,,,jesli jebne na podlogę..wszyscy jebniemy...jesli ja teraz umre..to oni tez umrą...Gdybym tylko wtedy tam byla..czuje sie beznadziejnie..znow przyszlo mi wracac samej..jakby po przegranej..jakby w ostateczną podróz jakbym stracila wszystko..wraz z tą linią odeszla jakaś część mnie...nie wiem kto to powiedzial...wybudzilam sie..otarlam oczy...Szlismy tak..nie wiedzialam dokad..lazlam za nimi..ufajac im na slepo jak zwierze..jak jakis wierny pies..nogi jak z waty..doslownie..bo w efekcie kolejno zjebalam się z czternastu schodów..skutek..upadek na lewą noge..podniesli mnie..potworny bol w lydce przypominający skurcz pozostal..pojechalismy do Dawida..dostalam troche antydepresantow..spalilismy Trochę maryśki...po 6 bylam w domu...nie wytrzymam tu.....poszlam do szkoly...ziolo juz nie dziala...trzese sie..kurwa...nie chce zeby ten dzien się konczyl..nienawidze gdy dzien się kończy a pozostaje jebana niemoc..
Betonowe powieki tamują morze słonych łez,
Czasem zapora pęka, osuszam wilgoć ze swych rzęs.
Dobrze wiesz, znasz ten stan - sama ze swymi myślami,
Pokój przepełniony bólem, który wchłaniają ściany.
poemat niedoskonaly,bezsilność znów rozrywa od srodka pierś,
Stalówka skąpana we łzach - piszę nią niewidzialny tekst.
niemy krzyk,-utraciłam sens istnienia ?
Odchodzę, nie wiem dokąd, dlatego piszę ten poemat
śmierć w progu stanela,lapczywie laknie woń życia
temperatura spada,lecz nasycona po chwili znika
Biorę głęboki wdech, przerzucam stronę w książce,
Analizuje teorie rzucam w kąt- tak jest prościej,
targają mną emocje,wydobywa sie niemy krzyk
Od piekielnego ognia spalone mam już brwi
staram się wzbić w ciemności środku, wokół mnie światło
Respirator świadomości, który nie pozwala zasnąć
Czasem zapora pęka, osuszam wilgoć ze swych rzęs.
Dobrze wiesz, znasz ten stan - sama ze swymi myślami,
Pokój przepełniony bólem, który wchłaniają ściany.
poemat niedoskonaly,bezsilność znów rozrywa od srodka pierś,
Stalówka skąpana we łzach - piszę nią niewidzialny tekst.
niemy krzyk,-utraciłam sens istnienia ?
Odchodzę, nie wiem dokąd, dlatego piszę ten poemat
śmierć w progu stanela,lapczywie laknie woń życia
temperatura spada,lecz nasycona po chwili znika
Biorę głęboki wdech, przerzucam stronę w książce,
Analizuje teorie rzucam w kąt- tak jest prościej,
targają mną emocje,wydobywa sie niemy krzyk
Od piekielnego ognia spalone mam już brwi
staram się wzbić w ciemności środku, wokół mnie światło
Respirator świadomości, który nie pozwala zasnąć
Subskrybuj:
Posty (Atom)